Polisolokata miała być bezpiecznym sposobem oszczędzania. Wielu klientów odkryło, że produkt łączył ryzyko inwestycyjne z wysokimi kosztami wyjścia z umowy. Problemem była nie tylko strata kapitału, ale też opłata likwidacyjna polisolokata, która pochłaniała znaczną część wpłat. W takich sprawach możliwe jest odzyskanie pieniędzy z polisolokaty, a czasem także unieważnienie polisokaty i rozliczenie całej umowy od początku.
Kiedy polisolokata może zostać uznana za nieważną?
Podstawą roszczeń nie zawsze jest sama nieudana inwestycja. Ryzyko rynkowe co do zasady obciąża klienta, jeżeli zostało mu jasno wyjaśnione. Problem zaczyna się wtedy, gdy umowa była skonstruowana w sposób nieprzejrzysty. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których konsument nie wiedział, za co płaci, jak wyceniane są jednostki funduszu i jakie koszty potrąca ubezpieczyciel.
Nieważność umowy inwestycyjnej można rozważać, gdy ochrona ubezpieczeniowa była pozorna, a głównym celem produktu była inwestycja obciążona kosztami ukrytymi w dokumentacji. Istotne są także braki w informacji przed zawarciem umowy. Jeżeli klient dostał zapewnienia o bezpieczeństwie, ale nie znał ryzyka, powstaje podstawa do sporu.
W Helpum analizujemy nie tylko polisę. Sprawdzamy OWU, tabelę opłat, regulamin funduszu, deklarację przystąpienia i materiały sprzedażowe. Taki przegląd pokazuje, czy możliwe jest unieważnienie polisokaty, czy właściwszy będzie zwrot nienależnie pobranych kosztów.
Opłata likwidacyjna polisolokata – kiedy można żądać zwrotu?
Najczęstszym problemem pozostaje opłata likwidacyjna polisolokata. Była pobierana przy rezygnacji z produktu przed końcem okresu umowy. Niekiedy prowadziła do zatrzymania bardzo dużej części środków klienta. Takie postanowienia mogą być uznane za niedozwolone, jeżeli rażąco naruszają interes konsumenta i nie odpowiadają rzeczywistemu świadczeniu ubezpieczyciela.
Klient nie musi godzić się na rozliczenie przedstawione przez zakład ubezpieczeń jako ostateczne. Zwrot środków z polisolokaty może obejmować pobraną opłatę, część opłat administracyjnych, a w wybranych sprawach także szersze rozliczenie świadczeń. Każda umowa wymaga osobnej oceny. Znaczenie ma data zawarcia, treść wzorca, wysokość wpłat i sposób zakończenia umowy.
Odzyskanie pieniędzy z polisolokaty często zaczyna się od wezwania do zapłaty. Jeżeli ubezpieczyciel odmawia, kolejnym krokiem jest pozew przeciwko ubezpieczycielowi. W takim pozwie należy wykazać, dlaczego konkretne postanowienia nie powinny wiązać klienta albo dlaczego zachodzi nieważność umowy inwestycyjnej. Samo poczucie niesprawiedliwości nie wystarczy. Potrzebne są dokumenty, wyliczenia i prawidłowo sformułowane żądanie.
Pozew przeciwko ubezpieczycielowi i rola kancelarii
Pozew przeciwko ubezpieczycielowi powinien być poprzedzony analizą przedawnienia i wartości roszczenia. Trzeba ustalić, czy dochodzimy tylko pobranej opłaty, czy żądamy dalej idącego rozliczenia z powodu nieważności. To decyduje o treści pozwu, wysokości roszczenia i materiale dowodowym. Inaczej prowadzi się sprawę o zwrot opłaty, a inaczej sprawę o nieważność umowy inwestycyjnej.
Kancelaria od polisolokaty ocenia również, czy klient był konsumentem, jak wyglądał proces sprzedaży i czy dokumenty pozwalały zrozumieć ekonomiczny sens produktu. Często najważniejsze są szczegóły. Jedno zdanie w OWU może przesądzać o abuzywności. Brak jasnej informacji o ryzyku może wzmacniać żądanie. Niejasny mechanizm wyceny może otwierać drogę do dalej idącego roszczenia.
W Helpum prowadzimy takie sprawy z założeniem, że klient powinien znać realny cel postępowania. Czasem jest nim zwrot środków z polisolokaty w ograniczonym zakresie. Czasem pełniejsze odzyskanie pieniędzy z polisolokaty po zakwestionowaniu całej konstrukcji umowy. Dlatego przed skierowaniem sprawy do sądu warto sprawdzić dokumenty i wyliczyć możliwy efekt. Niekorzystna polisolokata nie zawsze musi pozostać stratą.

















